A A A

Cabo da RocaGdzieś tam zawsze jest granica i gdzieś tam kończy się znany nam świat. Kiedyś był on w tym miejscu. W Cabo Da Roca - najdalej na zachód wysuniętym miejscem kontynentu europejskiego. Ale wzrok wielu ludzi sięga dalej i stąd bierze się postęp ludzkości. Sięgajmy więc ciągle dalej tak jak najlepiej umiemy. Sierściusze marzenia sięgały już na wschód, północ i południe. Teraz pora na zachód - tam musi być jakaś cywilizacja :).

Klasztor w BatalhaZapraszamy do zwiedzania Klasztoru w Batalha. Jest to efekt tylko weekendowego wypadu do Portugalii ale za to bardzo bogatego w zwiedzanie. Klasztor zrobił na nas wrażenie podobne jak Katedra w norweskim Trondheim. Na prawdę jest to perełka portugalskiej architektury gotyckiej i jest serdecznie polecamy jej zwiedzenie pomimo, iż część nie została dokończona. Ogrom budowli i zarazem dbałość o każdy szczegół uzupełniają się wspaniale.

Klasztor Matki Boskiej Zwycięskiej (port. Convento de Santa Maria da Vitória), zwany często Klasztorem w Batalha, to jeden najwspanialszych przykładów architektury i sztuki gotyku w Portugalii. W roku 1983 wpisany został na listę światowego dziedzictwa kulturowego i przyrodniczego UNESCO.

Sierściuchy w AfryceBoże Narodzenie pod palmami czyli Wyspy Zielonego Przylądka oczami Sierściuchów

Kiedy Irek zaproponował wyjazd do Afryki na Święta zgodziłam się automatycznie będą pochłonięta myślami nad organizacją spotkania dla dzieciaków z Domu Dziecka. Groźnie zrobiło się wówczas, gdy zaciągnął mnie do zaprzyjaźnionego biura podróży, aby wykupić bilet lotniczy i ubezpieczenie – resztę mieliśmy zorganizować sobie sami. Gdy termin wyjazdu zaczął się niebezpiecznie zbliżać, pomału ogarniała mnie panika… Co? Afryka z dwuletnią Jadźką? Co? Wyspy położone przy Czarnym Lądzie? Informacje na stronie MSZ też nie napawały optymizmem: szczepienia zalecane takie to a takie, zagrożenie malarią: małe (MALARIA???!!! To tam jest MALARIA???!!!) Histeria sięgnęła zenitu, gdy mimochodem spytałam Irka o wyżywienie – zakładając, że mamy wykupiony pełen pakiet: śniadanie, obiad, kolacja. W odpowiedzi usłyszałam: nie wiem, ale pewnie da się tam gdzieś coś zjeść… Wtedy poznałam w pełni znaczenie słowa: panika!

Francja - podróż Warszawa - MarsyliaCzy prawdziwy Sierściuch winien bać się zjadacza ślimaków i zupy rybnej? Oczywiście, że nie. Tak więc pewnego wrześniowego dnia zespół Sierściuchów spakował walizy na weekend i w szybkim tempie wyleciał na południe Francji sprawdzić czy tam jest jeszcze lato. Obiekcje o zachowanie najmniejszego, dwuletniego Sierściucha były nietrafione. Zabawa na lotnisku tranzytowym o niemieckiej nazwie była przednia. Notabene zdziwiliśmy się  bardzo, iż z lotniska Chopina nie ma bezpośrednich lotów do Marsylii gdyż to miasto obraliśmy sobie za cel i to cel jak się okazało bardzo udany. Ale o tym już później w następnych galeriach. A teraz lecimy do Francji.

Nie jest już tajemnicą, iż Sierściuchom udało się spędzić weekend we Francji. Shengen, promocje biletów lotniczych i inne "zdobycze cywilizacji" robią swoje :). Dokładniej Sierściuchy zwiedziły Marsylię i okolice ze słynnym mostem włącznie. W skrócie - podobało nam się znakomicie a zdobycze przywiezione z lokalnych winnic starcza nam na dość długo :). Oczywiście, iż powstaną z tego wyjazdu wielkie galerie, ale odwrotnie niż w przypadku Norwegii zaczynamy od materiału filmowego:

{vimeo}51689947{/vimeo}